Numizmatyk od urodzenia


Numizmatyk od urodzenia

Rozmowa z ks. kanonikiem Janem Stachowiakiem o jego miłości do Kościoła i pasji numizmatycznej.

Od kiedy Ksiądz Kanonik zbiera medale?

Ks. Jan Stachowiak: Moi wspaniali rodzice mówili mi, że numizmatykiem jestem od urodzenia, bo gdy mama na mój roczek, zgodnie z tradycją, wyłożyła na stół książeczkę, różaniec i monetę, podobno bez wahania chwyciłem srebrną monetę pięciozłotową z podobizną NIKE, wydaną przez Bank Polski w 1932 roku, która obecnie na aukcjach numizmatycznych kosztuje 45 tysięcy złotych. Tajemnica tak wysokiej cenny tej monety polega na tym, że po jej wydaniu do obiegu pieniężnego (w małych ilościach) nastąpiła w świecie zmiana ceny kruszcu srebra, rozpoczęto więc wymianę jej na inne numizmaty, ale ojciec nadal pozostawił ją na pamiątkę w worku lnianym, gdyż była to wypłata za pierwszą pracę. Wśród kolekcjonerów obowiązuje zasada, że mała ilość monet i medali decyduje o zwiększeniu ich wartości finansowej.

Ile medali liczy Księdza kolekcja?

We wczesnej młodości kolekcjonowałem obrazki kolędowe, potem znaczki pocztowe, następnie monety (które od 635 r. przed Chr. ułatwiają ludziom transakcje handlowe), a w końcu medale. Kiedy zostałem członkiem Towarzystwa Archeologicznego i Numizmatycznego w Warszawie, dzięki wsparciu tej instytucji naukowej i ludziom dobrej woli, zgromadziłem prawie 8 tysięcy monet (łącznie z monetami antycznymi) i około 10 tysięcy medali (z przewagą medalierstwa papieskiego). Przekazywałem te numizmaty na wystawy zagraniczne (Hamburg) i krajowe. Traktując je jako nowe dokumenty historyczne, dotąd niedocenione lub tylko w małym zakresie wykorzystywane do prac badawczo naukowych, po obronie pracy doktorskiej na ich podstawie napisałem wiele artykułów z zakresu numizmatyki sakralnej, m.in. „Biblia źródłem wiadomości numizmatycznych”, „Działalność papieska medalami pisana”, „Tło historyczne emisji medali papieskich i antypapieskich w XV i XVI wieku”, książkę „Papieże w przepowiedni św. Malachiasza w heraldyce i numizmatyce” oraz hasła do Encyklopedii Katolickiej – „medal”, „medalierstwo”, „moneta”, „numizmatyka”, „Malachiasz”, „Nostradamus” i „order”, „pieniądz”, „Pro Ecclesia et Pontifice” (odznaczenie Stolicy Apostolskiej za zasługi dla Kościoła i pontyfikatu). W ostatnim czasie ze względu na stan zdrowia wyłączyłem się z działalności numizmatycznej, bowiem moje zbiory dokumentalne stale się uszczuplały przez brak odpowiedniego zabezpieczenia, kradzieże, m.in. w czasie Pasterki w Przedborowie w 1983 roku i wypadki losowe. 30 listopada br. podczas uroczystości odpustowych ku czci św. Andrzeja Apostoła w kościele konkatedralnym w Ostrowie Wielkopolskim przekazałem na ręce ks. bp. Edwarda Janiaka resztę medali papieskich – 204 miniaturowych dzieł sztuki sakralnej (60 medali annuale od papieża Marcina V do papieża Franciszka, 60 medali z wizerunkiem św. Jana Pawła II i 84 inne medale dotyczące Stolicy Apostolskiej) wraz z biblioteką numizmatyczną (liczącą ok. 1000 książek specjalistycznych, setki kolorowych odbitek z wizerunkami papieskimi), a nawet 65 teczek dokumentacji historycznej w formie papierowej związanej ze Stolicą Apostolską, co może być w przyszłości wykorzystane przez studentów do prac magisterskich, a nawet rozpraw doktorskich. Wcześniej przekazałem do Muzeum Diecezji Kaliskiej dwie księgi (po 4 kg wagi każda z nich). Jedną wydrukowaną w Rzymie w 1848 roku, dotyczącą historii monet papieskich od 731 roku. Drugą wydaną w Lublinie w 2012 roku z wizerunkami i opisem wszystkich medali papieskich św. Jana Pawła II wyprodukowanych przez artystów medalierów na terenie Polski.

Które z medali są najstarsze, a które najmłodsze?

Za pierwszy medal uchodzi moneta srebrna 10-drachmowa wydana w 480 roku przed Chr. przez królową Damaretę, żonę króla Gelona I po zwycięstwie wojsk sycylijskich nad flotą kartagińską u wybrzeży Sycylii. Te piękny numizmat został wyłączony z obiegu monetarnego i wręczony zasłużonym żołnierzom w formie orderu. Również w Cesarstwie Rzymskim, szczególnie w latach od I wieku przed Chr do IV wieku po Chrystusie, niektóre duże monety traktowano jako odznaczenia za wybitne zasługi dla Ojczyzny.
Pierwszy medal w Polsce ukazał się w 1508 roku we Wrocławiu. Wydał go biskup wrocławski Jan Thurzo z wizerunkiem św. Jana Chrzciciela. Został on wręczony królowi węgierskiemu Władysławowi II w czasie jego wizyty w Nysie. Pierwszy oficjalny medal papieski został wydany 11 listopada 1417 roku papieżowi Marcinowi V przez artystę Antoni Pisanello przez pośrednictwo księcia Giovanni Medici. Tak spodobał się nowo wybranemu Namiestnikowi Chrustowemu, że postanowił odtąd emitować medale corocznie, dla podkreślenia najważniejszego wydarzenia danego roku pontyfikatu. Ta tradycja trwa aż do obecnych czasów papieża Franciszka.
W latach 1685 – 1738 artyści medalierzy, Filippo Heinrich Muller i Ferdinande Saint Urbain, przygotowali stemple mennicze do wydawania medali papieżom wcześniejszym, począwszy od Piotra Galilejczyka i jego następcom, z przedstawieniem na rewersie ich historii. Wykonano także w Rzymie medale z autentycznych stempli menniczych przy użyciu masy wulkanicznej z miejscowości Pompeje zalanej 24 sierpnia 79 roku, a odkopanej w 1748 roku.

Może jakaś seria jest szczególna i rzadko spotykana?

Medale papieskie w porównaniu do innych numizmatów całego świata są uznawane za szczególnie rzadkie i bardzo cenne od strony finansowej. Ze względu na treści i formę wyrazu artystycznego dzielą się na: annuale (roczne i rocznicowe) – są to najważniejsze numizmaty Kościoła, dogmatyczne, liturgiczne, pielgrzymie i obchodów Roku Świętego Jubileuszowego. Jedynym medalierem świata, który prywatnie wydaje medale annuale papieżom jest prof. Józef Stasiński z Poznania, który stosując metodę zwaną formą odlewu przygotował naszemu Papieżowi – Polakowi aż 50 odrębnych medali. Odrębną wspaniałą serię medalierską są Medale Jasnogórskie, gdzie polskie wartości patriotyczne są powiązane ze Stolicą Apostolską (artysta medalier Tadeusz Tchórzewski – wykonawca całej serii medalierskiej).

W tym roku Jan Paweł II został ogłoszony świętym, czy w związku z tym został wydany jakiś medal?

Miałem dwa medale wydane z okazji beatyfikacji Jana Pawła II (1 maja 2011 roku). Jeden przekazałem na ręce ks. kanonika Sławomira Majchrzaka z Wolsztyna, proboszcza z parafii mojego chrztu, a drugi ks. prałatowi Tomaszowi Ilskiemu z konkatedry, proboszczowi mego obecnego pobytu, który 30 listopada przekazał ten medal do Muzeum Diecezji Kaliskiej z moim zbiorem 203 numizmatów. Z kanonizacji papieża Jana Pawła II (27 kwietnia 2014 roku) posiadałem tylko jeden medal wykonany przez prof. Stasińskiego z moim osobistym akcentem. Twórca tego arcydzieła poprosił mnie o wybranie do wizerunków papieskich odpowiednich napisów. Wybrałem dla awersu napis otokowy: „Zanieście przyszłym pokoleniom świadectwo wiary, nadziei, i miłości. Wytrwajcie”, a dla rewersu: „Musicie być mocni mocą tej miłości która jest potężniejsza niż śmierć”. Słowa te wypowiedział św. Papież na Polach Lednickich 2 września 1997 roku do młodzieży, ale odnoszą się one do nas wszystkich, niezależnie od wieku i zawodu.

Jakie są Księdza plany związane z kolekcją?

Mimo ludzkiej słabości przez całe swoje życie starałem się jak najgorliwiej służyć Bogu i ludziom oraz Świętemu Apostolskiemu Kościołowi, dlatego w 80 roku życia w uroczystość św. Andrzeja, 30 listopada 2014 roku, przekazałem naszej ukochanej diecezji kaliskiej wszystko co posiadam: unikalną kolekcję medali papieskich (60 najważniejszych medali zwanych ANNUALE, 60 medali z Papieżem Polakiem i 83 medale związane ze Stolicą Apostolską). Około 1000 książek numizmatycznych, setki kolorowych odbitek związanych z posługą Namiestników Chrystusowych oraz około 70 teczek z dokumentacją historyczną w formie papierowej, co może być w przyszłości wykorzystane do dalszych opracowań naukowych dla dobra Kościoła. Doszedłem bowiem do wniosku, że kolekcje prywatne są zwykle schowane, a zasoby muzealne mają charakter społeczny, bo oddany do dyspozycji publicznej.

Rozmawiał ks. Aleksander Nawrocki

Z miłości do Kościoła

Ks. kanonik Jan Stachowiak dla Muzeum Diecezji Kaliskiej na ręce ks. biskupa Edwarda Janiaka przekazał papieskie medale, które od wielu lat kolekcjonował. Miało to miejsce w ostrowskiej konkatedrze podczas uroczystości inaugurujących Rok Życia Konsekrowanego w naszej diecezji.

Rozmowa z księdzem kanonikiem Janem Stachowiakiem, który właśnie przekazał Muzeum Diecezji Kaliskiej zbiór medali papieskich, jest niczym podróż po burzliwej historii Kościoła, w której przewodnikiem jest człowiek o niesamowitej erudycji, wiedzy i miłości do tegoż Kościoła.

Księże Kanoniku, zacznijmy od początku, a więc kiedy rozpoczęła się ta pasja do monet i medali?

Ks. kanonik Jan Stachowiak: Moja mama opowiadała, że kiedy miałem zaledwie rok życia, wyłożyła przede mną książeczkę, różaniec, a także monetę. Ta moneta z podobizną Nike z roku 1932, która była najcenniejszą, jaka została wydana w Polsce, choć moja mama wówczas tego nie wiedziała, wzbudziła moje zainteresowanie. I wówczas mój ojciec, który również miał żyłkę kolekcjonerską, stwierdził, że to będzie przyszły numizmatyk, a jak numizmatyk, to pewnie również ksiądz, bo księża zbierają i dobrze liczą, aby mogli zachowywać kościoły w pięknym stanie.

Można powiedzieć, że rodzice wybrali zarówno powołanie, jak i zainteresowania. A kiedy w sposób świadomy zaczął Ksiądz Kanonik interesować się monetami i medalami?

Kiedy doszedłem do używania rozumu, od najwcześniejszych lat zbierałem najpierw obrazki kolędowe, szczególnie je pielęgnując i starając się o to, aby były one wyeksponowane i widoczne dla osób, które nas odwiedzały. Potem zacząłem zbierać znaczki pocztowe, zwłaszcza maryjne i dzięki panu Zdzisławowi Biadaszowi, który jest jednym z najważniejszych jurorów filatelistycznych, doszedłem do posiadania znaczącego zbioru takich znaczków z całego świata.

To było jeszcze przed wstąpieniem do seminarium?

Myślę, że znaczki maryjne kolekcjonowałem już jako ksiądz, ale zorientowałem się, że w ich przypadku nie ma podstaw do badania naukowego, a ja chciałem, aby ta pasja szła również w tym kierunku. Właśnie dlatego porzuciłem znaczki dla monet, które od roku 635 przed Chrystusem ułatwiają ludzkości transakcje handlowe. Jednakże i tutaj dostrzegłem, że możliwości opracowań naukowych nie są szczególnie szerokie, stąd ostateczny wybór padł na medale.

Czym różnią się zabytkowe monety od zabytkowych medali?

Otóż, medale to przede wszystkim miniaturowe dzieła sztuki wykonywane przez artystów, zwykle w metalu, trwałym kruszcu, produkowane metodą odlewu lub bicia stemplem menniczym. Medale były wydawane dla upamiętnienia ważnych wydarzeń historycznych, cywilizacyjnych, społecznych, religijnych i kulturowych. Doszedłem do wniosku, że najpiękniejsze medale, jakie się ukazały, były wydawane przez Stolicę Apostolską od roku 1417. Było to w czasach papieża Marcina V. Antonio Pisanello, artysta i autor fresków w Bazylice św. Jana na Lateranie został zmuszony przez księcia Giovanniego Medici do przygotowania stempla menniczego. Co prawda wzbraniał się, ale ostatecznie jako artysta wszechstronny, omnibus, typowy człowiek renesansu, przygotował ten stempel menniczy papieżowi Marcinowi V. Kiedy wręczono mu ten medal 11 listopada 1417 roku, papież był tak zachwycony, że postanowił wydawać takie medale co roku, dla podkreślenia najważniejszych wydarzeń pontyfikatu.

Rozumiem, że w tym momencie poprzednie kolekcje przestały Księdza Kanonika interesować i cała energia została skierowana na medale papieskie, co nie dziwi zważywszy, że mamy do czynienia z kolekcjonerem i jednocześnie księdzem.

Tak. Szczerze powiedziawszy zacząłem pozbywać się wszystkich moich kolekcji znaczkowych i monetarnych, aby nabywać medale papieskie.

Może na chwilę odstawimy medale, a porozmawiamy o powołaniu do kapłaństwa, jak ono się rodziło w Księdzu Kanoniku?

Jako istotne w tym procesie muszę przypomnieć pewne wydarzenie związane z moją ukochaną babcią. Kiedy była bardzo chora i lekarz powiedział, że tu już tylko ksiądz może pomóc, rodzice zaprosili kapłana z sakramentami świętymi. I zauważyłem, że babcia, która tak cierpiała przed wizytą księdza, po przyjęciu sakramentów zupełnie się uspokoiła i przyjęła wolę Bożą do znoszenia swoich cierpień. To mnie bardzo uderzyło. Miałem wówczas 14 lat i byłem tak religijnie wychowywany przez rodziców i babcię, że w końcu postanowiłem wstąpić do kamedułów. Zacząłem do nich jeździć do Krakowa i bardzo mi się podobał ich duch całkowitego oddania się Panu Bogu. Zachodziłem do katakumb, gdzie zakonnicy byli chowani niczym pierwsi chrześcijanie i tam myślałem o słowach Pana Jezusa „Nieustannie się módlcie”. Chciałem wstąpić do zakonu kamedułów, ale oni nie mieli swojego seminarium, więc zalecili mi odbycie studiów filozoficzno-teologicznych. Rzecz ciekawa, kiedy wstępowałem do wyższego seminarium w Poznaniu kupiłem w księgarni książkę zatytułowaną „Ignis ardens” wydaną z okazji wynoszenia na ołtarze papieża Piusa X. Wtedy po raz pierwszy dowiedziałem się z tej książki o przepowiedniach Malachiasza pochodzących z roku 1143 i zacząłem wówczas zbierać informacje na ten temat. W każdym razie zostałem wyświęcony jako kapłan archidiecezji poznańskiej, w której pracowałem przez pięć lat, by później powrócić do kamedułów. Przeżyłem u nich trzy lata i były to najpiękniejsze i najszczęśliwsze lata mojego życia, które dzisiaj jeszcze dają mi siłę w cierpieniach, podobnie jak niegdyś mojej babci.

Jeśli był to tak piękny okres, dlaczego trwał tylko trzy lata?

Niestety, będąc w nowicjacie poważnie zachorowałem, z powodu ubrania świeżo wypranego habitu, który nie do końca wysechł. Musiałem odejść z zakonu, aby podleczyć się i właśnie w tym czasie powróciłem do moich zainteresowań kulturowych, do kolekcjonerstwa i dzięki członkostwu, a także przewodniczeniu w latach 1987-1991 Zarządowi Głównemu Towarzystwa Archeologicznego i Numizmatycznego w Warszawie, doszedłem do kapitalnego zbioru monet antycznych i medali papieskich: osiem tysięcy monet i około dziesięć tysięcy medali. Co prawda próbowałem wrócić do kamedułów, ale przekroczyłem wówczas dopuszczalny wiek 45 lat i było już za późno.

Wracamy więc do medalierstwa. Co zachowało się do dzisiaj z tej wielkiej kolekcji?

Zbiory te z biegiem lat były coraz bardziej uszczuplane z różnych przyczyn: niewłaściwego zabezpieczenia, kradzieży, wypadków losowych, a także z pewnością z powodu popełnionych błędów z mojej strony. Na dzień dzisiejszy kolekcja liczy 200 medali papieskich, na których się skoncentrowałem wymieniając inne numizmaty właśnie na medale papieskie, które uważam za najpiękniejsze. Ta kolekcja wraz z bogatą biblioteką numizmatyczną została przekazana Muzeum Diecezji Kaliskiej.

O który medal było najtrudniej?

Oczywiście ten najstarszy, medal Marcina V z 1417 roku. Proszę sobie wyobrazić, że po 6 maja 1527 roku, kiedy armia niemiecka razem z Hiszpanami wkroczyła do Rzymu i zaczęła wszystko niszczyć, mówimy o słynnym Sacco di Roma, to wszystkie cenne rzeczy zostały skradzione i w Rzymie o te wczesne medale jest ciężko. I to właśnie na terenie Polski przechowało się najwięcej na świecie wczesnych medali. I medal Marcina V, którego szukałem po całym świecie, znalazł się również w Polsce. Dlaczego? Otóż w naszym kraju nikt ich nie niszczył, jak to się działo w krajach protestanckich, gdzie niszczono wszystko, co miało związek z papiestwem, Matką Bożą, czy świętymi.

Zapytam jeszcze o medal, może nie najcenniejszy w kolekcji, ale mający szczególne znaczenie dla Księdza Kanonika?

Medal papieża Klemensa XIV wydany z okazji rozwiązania jezuitów 21 lipca 1773 roku. Proszę sobie wyobrazić, że ten medal przyniósł student historii na KUL-u swojemu profesorowi Mieczysławowi Żywczyńskiemu, kiedy ten mówił o rozwiązaniu redukcji jezuickich w Paragwaju. Ten medal później nabyłem, wymieniając go na wiele denarów rzymskich z mojej kolekcji. Właśnie tam w Paragwaju jezuici wprowadzali w życie naukę Jezusa, że wszyscy ludzie są równi, co nie podobało się wielu środowiskom w Europie, które naciskały na papieża, aby rozwiązał zakon. I on, franciszkanin, rozwiązał jezuitów. Na medalu widzimy trójkę jezuitów odchodzących, a w drugiej trójce mamy Chrystusa, św. Piotra z kluczami i papieża Klemensa XIV, franciszkanina, który mówi: „Nuntiam discedite a me omnes” – „Nigdy nie odchodźcie ode mnie wszyscy”. Dziewięć tysięcy jezuitów zostało przyjętych przez Katarzynę II, zrobiła to na złość dyplomatom europejskim. Kiedy papież Pius VII wrócił do Rzymu z niewoli napoleońskiej z Fontainebleau, 24 maja 1814 roku ustanowił święto Matki Bożej Wspomożenia Wiernych i restytuował jezuitów sądząc, że oni nie istnieją. Tymczasem oni wyszli z wielkimi osiągnięciami naukowymi, architektonicznymi i zachwycili na nowo świat. A dzisiaj papież jezuita przybrał imię Franciszek. To są rzeczy niesamowite!

I to jest jeden z tych medali annuale, wydawanych co roku przez Stolicę Apostolską?

Tak. I one są wydawane do dziś, 80 medali w złocie, 4000 medali w srebrze i 6000 medali w brązie lub mosiądzu. W związku z tym opowiem pewną ciekawostkę związaną z naszym papieżem Franciszkiem. W pierwszym roku jego pontyfikatu przygotowano stempel, którego autorką jest Mariangela Crisciotti, na którym papież Franciszek jest przedstawiony, gdy błogosławi dzieci, natomiast na rewersie jest Chrystus w analogicznej sytuacji. I proszę sobie wyobrazić, że zamiast łacińskiego słowa „Iesus” na określenie Jezusa na medalu wybito słowo „Lesus”! Co oznacza jakieś jęki, płacze i lamenty żałobne! I taki medal z błędem został wystawiony do sprzedaży w księgarni watykańskiej 4 października w święto św. Franciszka! Dopiero po czterech dniach ktoś się zorientował i wycofano ten medal, a papież Franciszek za pierwszy medal swojego pontyfikatu uznał monetę o nominale 5 euro.

Widzę, że Ksiądz Kanonik co prawda przekazuje swoją kolekcję muzeum naszej diecezji, ale w dalszym ciągu jest żywo zainteresowany światem medalierstwa, a z kolei papież Franciszek, chyba aż tak bardzo tymi tematami się nie pasjonuje. Jak jego patron, woli rozdawać niż kolekcjonować. A wracając do kolekcji, która trafia do muzeum, jest to na pewno największy i najcenniejszy taki zbiór w Polsce. Co konkretnie zawiera?

Mamy tutaj sześć klaserów. Pierwszy zawiera 60 medali zwanych annuale, jak wcześniej wspomniałem, wydawanych raz w roku dla upamiętnienia najważniejszych wydarzeń pontyfikatu od Marcina V (1417-1431) do papieża Franciszka. Nie ma jedynie medalu papieża Piusa III (Francesco Todeschini-Piccolomini), którego pontyfikat trwał zaledwie 26 dni (od 22 września do 18 października 1503 roku). W drugim klaserze znajduje się 60 medali związanych z pontyfikatem Jana Pawła II. Trzeci z kolei klaser zawiera 24 medale z różnych okresów działalności Stolicy Apostolskiej, w tym medal Sede Vacante wydany w Rzymie 29 września 1978 roku po śmierci Jana Pawła I, a także tzw. medal antypapieski wydany w Naumburgu w 1545 roku, kiedy papież Paweł III zaprosił Marcina Lutra i innych protestantów na sobór do Trydentu. W czwartym klaserze zestawiono 24 medale papieskie w tym 17 medali wydanych w latach 1700-1738, a dedykowanych papieżom sprzed Marcina V. Warto zwrócić uwagę, jak kunsztownie na tak małej powierzchni przedstawiono nawet krótkie życiorysy! Klaser piąty zawiera 24 medale wykonane z autentycznych stempli menniczych przy użyciu masy wulkanicznej z miejscowości Pompeje, zalanej lawą 24 sierpnia 79 roku i odkopanej w roku 1748. I wreszcie ostatni szósty klaser zawiera 10 medali związanych z kulturą chrześcijańską.

I cała ta wspaniała kolekcja, największa w Polsce, trafia do Muzeum Diecezji Kaliskiej i chyba nie musimy mówić, że wiele innych instytucji i kolekcjonerów naprawdę ma nam czego zazdrościć. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał ks. Andrzej Antoni Klimek

Redakcja gazetki Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY

Z OSTROWSKIEJ KONKATEDRY - pismo parafii pw. św. Stanisława Biskupa Męczennika w Ostrowie Wielkopolskim

Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie. Więcej na temat ciasteczek (cookies) przeczytasz tutaj oraz w naszej polityce prywatności tutaj.

Zamknij