Błogosławieni i kandydaci na ołtarze związani z parafią Konkatedralną

W Kościele katolickim błogosławionym określa się osobę zmarłą, która za życia odznaczała się szczególnymi cnotami inspirowanymi doświadczeniem religijnym jak również z powodu swojej religii poniosła śmierć męczeńską. Po przeprowadzonym procesie beatyfikacyjnym Kościół w akcie beatyfikacji zezwala na publiczny kult takiej osoby w skali lokalnej, np. diecezji lub ograniczonej do pewnej grupy wiernych, np. zakonu czy zgromadzenia zakonnego.

Proces beatyfikacyjny może się rozpocząć najwcześniej 5 lat po śmierci kandydata. Jedynie papież może ten czas skrócić – jak było w przypadku procesu Jana Pawła II. Przesłuchania świadków na temat życia osób otoczonych kultem prywatnym (w wypadku, gdy istnieje obawa, że nie będą mogli złożyć zeznań po wszczęciu procesu, np. ze względu na stan zdrowia czy wiek), może odbywać się przed formalnym otwarciem procesu „by nie zginęły dowody” (łac. nepereant probationes). Proces jest prowadzony przez Trybunał Beatyfikacyjny. Na jego czele stoi postulator, którego zadaniem jest udowodnienie m.in. heroiczności cnót kandydata (łac. Positio super virtutibus). Jawność postępowania ogranicza się do I sesji. W stosunku do dalszych wydarzeń członkowie Trybunału i świadkowie zobowiązani są do zachowania tajemnicy. Dokumentacja zbierana jest na szczeblu lokalnym, w diecezji do której należał kandydat. Następnie wniosek o beatyfikację przekazany jest Stolicy Apostolskiej, gdzie rozpatruje go specjalna komisja. Kluczowymi momentami procesu są stwierdzenie heroiczności cnót Sługi Bożego oraz kanoniczne stwierdzenie, że za jego wstawiennictwem dokonał się co najmniej jeden cud. Brane są pod uwagę jedynie cuda, które miały miejsce po śmierci kandydata na ołtarze. Nieco inaczej przebiega proces męczenników, gdzie do beatyfikacji cud nie jest wymagany. Obecnie proces beatyfikacyjny regulowany jest przez konstytucję apostolską Divinus Perfectionis Magister wydaną 25 stycznia 1983 roku przez papieża Jana Pawła II.

Sługa Boży (łac. Servus Dei) – jest to określenie stosowane w Kościele katolickim oznaczające osobę zmarłą, otoczoną kultem prywatnym, wobec której rozpoczęto proces beatyfikacyjny. Kiedy Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych przychylnie oceni życie i cnoty kandydata, a jej relację zatwierdzi papież, zostaje ogłoszony dekret o heroiczności cnót Positio super virtutibus, a zmarłemu przysługuje tytuł „Czcigodny Sługa Boży”.


Błogosławieni

Bł. ks. Aleksy Sobaszek

Bł. ks. Aleksy Sobaszek urodził się 17 lipca 1895 r. w Przygodzicach w dekanacie Ostrowa Wielkopolskiego, ówcześnie w zaborze niemieckim. Po pewnym czasie rodzina przeprowadziła się do Ostrowa, gdzie w czasie I wojny światowej zmarła matka Aleksego.
W 1914 r. Aleksy zdał maturę w gimnazjum w Ostrowie, znanym w czasach zaborów jako kuźnia polskich kadr i ośrodek walki z germanizacją. Wstąpił do seminarium. Był zdolnym studentem i władze kościelne sprawiły, że wiedzę teologiczną pogłębiał także na uczelniach niemieckich w Münster i we Fryzyndze.
Święcenia kapłańskie przyjął 5 kwietnia 1919 r. w Katedrze Gnieźnieńskiej, a Mszę św. prymicyjną odprawił w kościele parafialnym św. Stanisława Biskupa w Ostrowie 8 kwietnia 1919 r. Pracował jako wikariusz w Wągrowcu (lata 1919-1920), w Słupach (od 1920 r.), Trzemesznie i Gnieźnie. Nie zaprzestawał douczania się – studiował filozofię i pedagogikę na Uniwersytecie Poznańskim. Przez pewien czas pracował jako prefekt seminarium w Gnieźnie. Był również prefektem gimnazjum w Szamotułach i Rogoźnie, gdzie zyskał opinię wybitnego nauczyciela i opiekuna młodzieży. Tę umiejętność pracy z dziećmi i młodzieżą wykorzystywał dalej, szczególnie od roku 1931, gdy został powołany na probostwo w Siedleminie pod Jarocinem. W 1933 roku został notariuszem dekanalnym w Jarocinie.
Choć był duszpasterzem niezwykle ofiarnym i oddanym swoim wiernym, po wybuchu II Wojny Światowej, w pierwszym momencie ogarnęła go panika i opuścił parafię. Po dwóch tygodniach wrócił i podczas Mszy św., ze łzami w oczach, prosił parafian o przebaczenie i zapewniał, że ich już nigdy nie opuści. Słowa dotrzymał. Miał możliwość wyjazdu do swojego brata mieszkającego w Niemczech, ale nie skorzystał z tej szansy. Gestapo przyszło po niego 6 października 1941 r., podczas gdy sprawował Mszę św. pogrzebową. Aleksy nie przerwał Mszy św. Niemcy poczekali i zatrzymali go po zakończeniu pogrzebu, nie pozwalając mu już wejść na plebanię.
Z grupą księży, aresztowanych w innych parafiach, został umieszczony w osławionym Forcie VII – obozie koncentracyjnym Posen (w Poznaniu). Zabrano mu tam ciepłe okrycie. 30 października 1941 r. całą grupę przewieziono do obozu koncentracyjnego w Dachau. Ks. Aleksy został numerem obozowym 28086.
Zachowały się jego listy obozowe wyrażające ufność w wolę Bożą i świadomość cierpienia z Chrystusem oraz konieczność cierpliwego znoszenia cierpień dla Niego. Katorżnicze życie obozowe, praca ponad siły i głód szybko wyniszczały. Aleksy przetrwał 9 miesięcy. 25 lipca 1942 r. przeniesiono go do rewiru dla chorych. Dostał krwawej biegunki i 1 sierpnia 1942 r. odszedł do Pana. Przed śmiercią prosił przyjaciela kapłana, który mu udzielił rozgrzeszenia, by po wyzwoleniu udał się do Siedleminia i powiedział w kościele jego parafianom, z którymi się czuł złączony więzami miłości, że „wszystkie udręki i tortury, jakie przyszło mu znosić w obozie, ofiarował Bogu za nich; że błogosławi wszystkim i prosi ich o modlitwę za swoją duszę” (ks. Zygmunt Sroczyński).
Beatyfikował go św. Jan Paweł II w dniu 13 czerwca 1999 r. podczas Mszy sprawowanej w Warszawie w gronie 108 polskich męczenników II wojny światowej. Uhonorowany został m.in. portretem w galerii wykładowców i absolwentów w I Liceum Ogólnokształcącym im. Kompałły i Lipskiego (d. Gimnazjum Męskie).

 

Bł. ks. Włodzimierz Laskowski

Bł. ks. Włodzimierz Laskowski urodził się 30 stycznia 1886 r. w Rogoźnie. Rodzicami jego byli Stanisław Laskowski – nauczyciel gimnazjalny i Kle­mentyna z domu Głowińska. Chrzest święty przyjął w kościele parafialnym w Rogoźnie dnia 15 lutego 1886 r. Święcenia kapłańskie otrzymał 1 marca 1914 r. i z dniem 1 kwietnia tegoż roku został powołany na wikariat do Modrza. Pełnił tam swoją funkcję do 10 stycznia 1915 r. Pracując gorliwie zyskał sobie, w stosunkowo krótkim czasie, sympatię i szacunek wszystkich parafian. Następnie od stycznia 1915 r. powołany został na wikariusza do Ostrowa Wlkp. Od 15 lipca 1916 r. rozpoczął pracę na wikariacie przy kościele Św. Marcina w Poznaniu. Kard. Dalbor powołał go 1 stycznia 1917 r. na sekretarza generalnego Związku Towarzystw Dobroczynnych „Caritas”. W dniu 12 grudnia 1923 r. przyjął urząd prokuratora przy Seminarium Duchownym w Poznaniu. Prócz tego zatrudniony był jeszcze w Konsystorzu. Z dniem 1 listopada 1927 r. objął stanowisko komendarza we Lwówku, a w 1930 r. został dziekanem dekanatu lwóweckiego. Prowadził wiele prac nie tylko duszpasterskich, ale i remontowo-budowlanych. Nie zapominał o własnej formacji. W dniach od 23 do 31 maja 1938 r. brał udział w Kongresie Eucharystycznym w Budape­szcie. Ks. Włodzimierz Laskowski został aresztowany 15 marca 1940 r. we Lwówku i osadzony w VII Forcie w Poznaniu, gdzie w ciągu siedmiu dni mężnie znosił bicie i wszelkie szykany. W dniu 22 marca został wywieziony do Dachau i otrzymał nr obozowy 11160. Z powodu swej otyłości zwrócił na siebie uwagę SS-manów i personelu blokowego, którzy gdzie tylko mogli pastwili się zmuszając go za najmniejsze, niebaczne wykroczenie do robienia przysiadów. W dniu 2 sierpnia 1940 r. przewieziony został wraz z innymi księżmi do obozu Gusen, a 8 sierpnia tegoż roku po rannym apelu, tak jak wszyscy, ks. Laskowski wyruszył do pracy. Polegała ona na tym, że nosił kamienie z górnego kamieniołomu, zwanego Kastenhofen, do obozu. Schodząc z góry, zwrócił na siebie uwagę SS-manów i kapo, którzy rekrutowali się z zawodowych przestępców. Zapytano go, czy jest księdzem. Odpowiedział twierdząco, bo nigdy nie ukrywał swojego kapłaństwa. Wtedy zaczęło się piekło. Zaprowadzono ks. Laskowskiego do szopy i tam w obecności SS-manów dwaj kapo przystąpili do dzieła. Bito ks. Laskowskiego po twarzy, kopano, a w końcu, ponieważ cierpliwie wszystko znosił, przewrócono go na ziemię i nad leżącym dalej się znęcano w okrutny sposób. Jeden z oprawców zaczął skakać mu po brzuchu, piersiach i głowie tak długo, dopóki ks. Laskowski nie stracił przytomności. Wtedy zawołano trzech księży: dr Czymbora, franciszkanina, Władysława Rawskiego i Ludwika Walkowiaka, którym kazano odnieść ks. Laskowskiego do szpitala obozowego. Gdy zobaczył ten smutny pochód inny kapo, kazał przystanąć i nieludzkim rykiem domagał się, aby ks. Laskowskiego postawiono na nogi i aby szedł sam. Księża wykonali jego rozkaz, ale ks. Laskowski nieprzytomny, nie mógł sam wstać. To doprowadziło kapo do jeszcze większej wściekłości – rzucił się na ks. Laskowskiego i drewnianą pałką zaczął go na nowo okładać. Po pewnym czasie wyładowawszy swoją wściekłość pozwolił aby niesiono go dalej. W drodze, ks. Laskowski odzyskał przytomność i na zapytanie ks. Kawskiego za co go pobito, wyznał iż za to, że jest księdzem. Następnie wyspowiadał się jeszcze i podczas ostatniej absolucji, udzielonej mu przez ks. Kawskiego, gorąco się modlił, po czym znowu stracił przytomność. Gdy byli już na miejscu, koło szpitala obozowego, kapo tegoż szpitala kazał położyć ks. Laskowskiego na ziemi, wziął drewnianą pałkę i nowymi razami przypieczętował dzieło. Po czym oświadczył księżom, iż na razie nie może przyjąć pacjenta do szpitala, gdyż musi on być obecny na południowym apelu. Przyniesiono więc ks. Laskowskiego na plac apelowy. Ks. Zygmunt Ogrodowski wspomina: Dziś jeszcze nam przed oczyma ten straszny widok: ks. Laskowski nieprzytomny leży na kamieniach, okrwawiony, opuchnięty, z wykrzywioną od kopnięć twarzą i majaczy. Co chwila z jego ust wydobywają się westchnienia: „O Jezu, Jezu”. Drażniło to jeszcze jednego z członków SS, który poszedł do leżącego nieprzytomnego ks. Laskowskiego i z miną bohatera, nowymi kopniakami ukoronował szatańskie dzieło. Po zakoń­czeniu apelu koledzy odnieśli ks. Laskowskiego do szpitala obozowego, gdzie też po upływie niedługiego czasu, bo o godzinie 13.15 w dniu 8 sierpnia 1940 r., oddał swą umęczoną duszę Bogu. Na wieść o tym wszyscy orzekli, że umarł prawdziwy męczennik. Po śmierci Sługi Bożego sława jego męczeństwa rozchodziła się po całym obozie w Gusen, a później także w obozie koncentracyjnym w Dachau. Wśród kapłanów współwięźniów panowała opinia, że umarł święty kapłan-męczennik. Ks. Jan Wolniak oświadczył: Byliśmy przerażeni i przekonani, że tak umiera święty kapłan. Ta opinia jest również żywa w parafii, w której Sługa Boży pracował. (Źródło: www.wtg-gniazdo.org, ks. Roman Gintarowicz)
W 1999 r. papież Jan Paweł II beatyfikował go w grupie 108 męczenników II wojny światowej.

Bł. s. Sancja Szymkowiak

Bł. Siostra Sancja Szymkowiak Janina Ludwika Szymkowiak urodziła się 10 lipca 1910 roku w Możdżanowie, na terenie ówczesnego zaboru pruskiego. Naukę rozpoczęła w niemieckiej szkole. W 1921 rodzice zakupili dom w Ostrowie Wielkopolskim i tam się przeprowadzili – kamienica przy ul. Kościelnej. Została uczennicą polskiego Liceum i Gimnazjum Humanistycznego w Ostrowie Wielkopolskim. Koleżanki wspominają ją jako osobę, na którą zawsze można było liczyć. Już wtedy wyróżniała się wzorowym zachowaniem, pilnością w nauce i szczerą pobożnością. Pociągała innych swą prostotą, skromnością i pogodą ducha. W stosunku do koleżanek była serdeczna, ofi arna, ale nigdy nie narzucała się innym. Po maturze rozpoczęła studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Poznańskiego. Wkrótce zrozumiała, że od prawa bardziej odpowiada jej studiowanie języków obcych, dlatego przeniosła się na filologię romańską, którą kontynuowała z wielką sumiennością i obowiązkowością. Okres studiów był dla niej czasem usilnej pracy umysłowej i głębokiego życia wewnętrznego. Codzienna Msza i Komunia św., lektura religijna, udział w rekolekcjach zamkniętych stanowiły dobrą płaszczyznę dla jej działalności apostolskiej. W 1934 roku wyjechała do Francji, by lepiej przygotować się do egzaminu magisterskiego z języka. Będąc w sanktuarium w Lourdes, podjęła decyzję o wstąpieniu do klasztoru. 27 czerwca 1936 roku wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Serafitek przy kościele parafialnym pw. św. Rocha w Poznaniu, które odtąd już do końca pozostało jej domem. Po rocznej próbie w nowicjacie, 30 lipca 1938 roku złożyła pierwsze śluby. Fala terroru hitlerowskiego nie ominęła Zgromadzenia Sióstr Serafi tek. Siostry musiały opuścić klasztor. Siostra Sancja pracowała i bardzo dużo się modliła. Większość prac wokół domu wykonywali jeńcy francuscy i angielscy. Ponieważ s. Sancja znała język angielski, francuski i niemiecki, podjęła się roli tłumaczki między Niemcami a nimi. Szanowali ją za to bardzo i cenili jej wielką pomoc. Wkrótce poważnie zachorowała. Wówczas przełożona zaleciła jej odpoczynek. Niestety, mimo zwiększonej troski stan jej zdrowia zdecydowanie się pogarszał. Dnia 6 lipca 1942 roku złożyła śluby wieczyste w celi zakonnej. Zmarła 29 sierpnia 1942 roku. Papież Jan Paweł II zaliczył ją do grona błogosławionych w Krakowie w 2002 roku.


 

Kandydaci na ołtarze

 

Sługa Boży ks. Kazimierz Rolewski

Sługa Boży ks. Kazimierz Rolewski – wśród kandydatów na ołtarze pochodzących z Wielkopolski jest też świetlana postać duszpasterza i wychowawcy kapłanów ks. prałata Kazimierza Rolewskiego. Urodził się 2 czerwca 1887 roku w Poznaniu. Młody umysł i serce Kazimierza wypełniało pragnienie kapłaństwa, które wyraził w prośbie skierowanej do biskupa Edwarda Likowskiego o przyjęcie do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Przygotowanie do kapłaństwa w tymże seminarium rozpoczął 1 października 1907 roku. W aktach seminaryjnych zapisano, iż będzie „ozdobą duchowieństwa i radością wiernych”. Ta krótka charakterystyka znalazła potwierdzenie w całym jego dalszym życiu. Po święceniach kapłańskich, przyjętych w 1911 roku, został skierowany do pracy duszpasterskiej wśród Polaków w Saksonii. Tu właśnie rozpoczął swą heroiczną pracę apostolską, organizując katolickie życie wśród Polaków narażonych na wpływy potężnego protestantyzmu i ratując dla Kościoła oraz Ojczyzny tysiące zagrożonych dusz. Dokonywał wprost cudów ofiarności i poświęcenia, aby służyć rozproszonemu wychodźstwu polskiemu. Jednak protestanckie władze kościelne niechętnie patrzyły na owoce posługi duszpasterskiej polskiego kapłana, toteż odwołano go z pracy wśród emigrantów. Do Niemiec udał się powtórnie, by w latach 1921−1922, jako attaché emigracyjny przy Konsulacie Polskim w Berlinie, organizować polskie placówki duszpasterskie. Pierwszego maja 1916 roku objął administrację parafii w Głuszynie pod Poznaniem. W najbardziej oddalonej od kościoła parafialnego wsi Starołęka zbudował i poświęcił barak wojskowy jako kaplicę oraz zorganizował tu samodzielną placówkę duszpasterską. Po jego drugim pobycie w Niemczech, władza duchowna powierzyła mu parafię w Ceradzu Kościelnym, gdzie z właściwym sobie zaangażowaniem pokonywał trudności i w krótkim czasie zdołał odnowić ducha religijnego wśród parafian. W lipcu 1922 roku został proboszczem w Ostrowie Wlkp., gdzie zasłynął z niezwykłej dobroci wobec biedaków, robotników i wszystkich potrzebujących. Nikt nie odszedł od niego bez wsparcia. Potrafi ł własną koszulę oddać ubogiemu. Stał się naprawdę „wszystkim dla wszystkich, aby wszystkich pozyskać dla Chrystusa”. Pierwszego grudnia 1928 roku rozpoczął ostatni etap swojego życia: z woli Prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda objął urząd rektora i profesora teologii pastoralnej w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu. W konferencjach ascetycznych i wykładach przekazywał klerykom swe wieloletnie doświadczenie duszpasterskie. Porywał przyszłych kapłanów swoim miłosierdziem i dobrocią wobec ubogich. Osobiście prowadził diakonów do szpitali i więzień, aby poznali życie i nędzę ludzką tak fizyczną, jak i duchową. Pracował ponad siły, co doprowadziło do nadwątlenia jego zdrowia. Choroba płuc i gardła trwała prawie dwa lata. Znosił ją ze spokojem i poddaniem się woli Bożej. Nawet w szpitalach pracował dla dusz, udzielając chorym i umierającym sakramentów. Zmarł 13 marca 1936 roku, mając zaledwie 49 lat. Jego doczesne szczątki spoczęły na cmentarzu archikatedralnym w Poznaniu. Po dokonanej ekshumacji w 1960 roku sprowadzono je do Ostrowa i pochowano na tamtejszym cmentarzu, a po rozpoczęciu postępowania beatyfikacyjnego złożono je w ostrowskiej farze − dziś konkatedrze. Postulatorem w procesie beatyfikacyjnym ks. Rolewskiego jest ks. Antoni Swoboda.

Więcej o ks. Kazimierzu – tutaj. Prośby o potrzebne łaski za wstawiennictwem Sługi Bożego ks. Rolewskiego i podziękowania za otrzymane dary można przesyłać za pomocą formularza dostępnego pod adresem www.rolewski.konkatedra-ostrowwlkp.pl

 

Sługa Boża s. Włodzimira Wojtczak

Służebnica Boża s. Maria Włodzimira Wojtczak – Czesława Wojtczak urodziła się 20 lutego 1909 r. we Franklinowie, wiosce położonej niedaleko Ostrowa Wielkopolskiego.  Pochodziła ze średnio zamożnej rodziny. Ojciec Józef był kowalem, matka Jadwiga zajmowała się domem. Na chrzcie św. w kościele parafialnym w Lewkowie nadano jej imię Czesława, w tym kościele przyjęła także Pierwszą Komunię św. Czasy, w których przyszło jej żyć nie należały do łatwych. I wojna światowa  zmusiła ojca do walki na  froncie francuskim, w szeregach armii pruskiej. Matka pozostała w domu sama z dwiema córkami. Po skończonej wojnie i odzyskaniu przez Polskę niepodległości rodzina przeprowadziła się do  Ostrowa Wielkopolskiego. Zakupiona przez nich kamienica istnieje do dzisiaj, znajduje się na Placu 23-go Stycznia i zamieszkiwana jest przez rodzinę Siostry M. Włodzimiry. Od najwcześniejszych lat  odznaczała się pracowitością, osiągając nie tylko dobre wyniki w nauce, ale także angażując się we wszelką działalność charytatywną. Podczas nauki w Żeńskim Gimnazjum i Liceum należała do Koła Miłosierdzia. Po maturze wstąpiła w szeregi organizacji kościelnej „Młode Polki”, gdzie pełniła funkcję skarbniczki. Do Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety wstąpiła 18 sierpnia 1930 r. W dniu 27 lipca 1933 r. otrzymała habit zakonny i przyjęła imię Siostra Maria Włodzimira.  Jeszcze w czasie postulatu ukończyła Wyższy Instytut Kultury Religijnej w Poznaniu oraz rozpoczęła studia w Katolickiej Szkole Społecznej. Odznaczała się wielkim rozmodleniem, doskonałym zachowaniem reguły zakonnej i niesamowitą pracowitością. Wrażliwa na ludzką biedę, z otwartym wręcz sercem, zaraz po złożeniu Pierwszej Profesji, w 1934 r., podjęła  pracę w ochronce dla dzieci z rodzin bezrobotnych. Ochronka ta znajdowała się na terenie parafii pw. św. Jana Jerozolimskiego na Komandorii. W 1936 r. ochronkę utworzono przy kościele Bożego Ciała w Poznaniu, gdzie z wielkim zaangażowaniem pracowała jako kierowniczka. Otrzymywała subwencje od miasta, które przeznaczała na dożywianie, opiekę lekarską, wyposażenie ochronki, wypoczynek na świeżym  powietrzu, czy świąteczne dary dla dzieci. Pracowała z wielkim poświęceniem, często też pomagała rodzinom swoich podopiecznych. Śluby wieczyste złożyła 28 sierpnia 1939 r., na trzy dni przed wybuchem II wojny światowej. Już wtedy zauważalne były u niej pierwsze symptomy gruźlicy. Okupacja i trudna sytuacja polityczna w kraju zmusiły wiele sióstr do opuszczenia Zgromadzenia, także siostra M. Włodzimira powróciła do rodzinnego domu w Ostrowie Wielkopolskim. Boleśnie przeżyła rozstanie ze wspólnotą i konieczność zdjęcia habitu. Pod wpływem donosu władze okupacyjne nakazały jej, z powodu choroby, opuścić mieszkanie rodziców. Trafiła do Domu Starców przy ulicy Zdunowskiej. Tutaj rozpoczął się ostatni etap jej ziemskiego życia. Pozostając w odosobnieniu od wspólnoty zakonnej, nadal utrzymywała duchową więź z Siostrami. Tutaj też zaczęła pisać pamiętnik, który miał być pociechą, po jej śmierci, dla matki. Wypowiedziała w nim swoją wielką miłość do Jezusa. Zmarła z modlitwą na ustach 20 lutego 1943 r. Odznaczała się nabożeństwem do Najświętszego Sakramentu, Serca Jezusowego i Matki Bożej. Celem jej życia było upodobnienie się do Chrystusa, jak to sama napisała w dniu pierwszych ślubów: „Jezu daj, abym mogła umrzeć tak jak Ty – zapomniana i wzgardzona”. Pochowana została w Ostrowie Wielkopolskim na cmentarzu parafialnym przy ul. Limanowskiego.
21 czerwca 2012 roku podczas uroczystej Mszy św. jubileuszowej z okazji 130-lecia posługi sióstr elżbietanek w Ostrowie Wlkp. oraz 60-lecia istnienia Specjalnego Ośrodka Wychowawczego modlono się także za przedszkole, które miało rozpocząć swą działalność 1 września. Patronką przedszkola została siostra M. Włodzimira Wojtczak. Po Mszy św. nastąpiło poświęcenie przedszkola, którego dokonał ks. prałat Tomasz Ilski – ówczesny Proboszcz Konkatedry. 24 kwietnia 2017 r. Watykańska Kongregacja ds. Kanonizacyjnych wydała „nihil obstat” w sprawie rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego siostry M. Włodzimiry Wojtczak na szczeblu diecezjalnym, natomiast 24 września 2017 r. w Poznaniu został otwarty proces beatyfikacyjny. Postulatorką procesu z ramienia Zgromadzenia jest s. M. Anna Jakubowska. Bieżące informacje na temat procesu – tutaj.
Książka o życiu siostry Włodzimiry autorstwa s. M. Anny Jakubowskiej i Renaty Kani-Weiss dostępna także w wersji pdf – do pobrania tutaj.