Modlitwa za chorych i cierpiących
W ramach trwających Renowacji Misji Świętych w Konkatedrze podczas Mszy św. o godz. 16.00 udzielony został sakrament namaszczenia chorych. Ks. Robert Klemens ze zgromadzenia Filipinów Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri z Gostynia w homilii mówił o trudnym i często ukrytym sensem ludzkiego cierpienia.
Kapłan zauważył, że ból i słabość nie dotykają człowieka w izolacji – jednoczą one wokół niego innych ludzi i stają się dla otoczenia przestrzenią do okazania troski. – Nam się wydaje, że cierpienie dotyczy tylko nas, a tak naprawdę, jak się popatrzy na to dalej i szerzej, to się okazuje, że bardzo rzadko człowiek cierpiący zostaje sam. Nawet jeżeli nie ma nikogo bliskiego dookoła siebie, to najczęściej pochylają się nad nim jacyś ludzie. Obojętnie, czy to jest personel medyczny, czy to są lekarze, czy to jest ktoś z sąsiedztwa, kto pomaga, kto opiekuje się. Nawet jeżeli czasem zdarzają się takie sytuacje, że brakuje tych najbliższych, to człowiek cierpiący rzadko zostaje sam, przynajmniej w tym zewnętrznym wymiarze – mówił ks. Robert. Na osobistym przykładzie swojej 99-letniej babci i jej żalu po kłótni o jedzenie, kapłan pokazał, jak wielkiej pokory wobec drugiego człowieka i Boga mogą nauczyć drugiego człowieka osoby starsze. Podkreślił również, że cierpienie i starość nie są przypadkiem, lecz szczególnym zaproszeniem od Boga do dźwigania krzyża i trwania w zaufaniu do samego końca. – Czasem zastanawiamy się, kochani, po co? Po co to nasze cierpienie, po co ta nasza niemoc? A no właśnie, może po to, żeby komuś o czymś przypomnieć, żeby komuś uświadomić, że nawet wtedy, kiedy słabi, niedołężni, cierpiący jesteśmy, przy Panu Bogu można wytrwać. Nie trzeba się z Panem Bogiem kłócić. A może po to, żeby człowiekowi powiedzieć: „Uważaj, bo tą drogą, którą ja idę, ty też pójdziesz” – mówił.
Mszy św. w intencji chorych i cierpiących przewodniczył ks. Łukasz Urban, z którym modlił się ks. Dominik Wieczorek.
















